Wystawa fotografii: Paweł Żak „Jest i nie jest”
wystawa od 18.09 do 29.11.2026
wernisaż: 10.10 godz. 18:00
kuratorka wystawy: Katarzyna Łata
Galeria Parter
Paweł Żak studiował nauki społeczne na Uniwersytecie Warszawskim. Absolwent Wydziału Komunikacji Multimedialnej Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu.
Wykłada fotografię na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego i w Wyższym Studium Fotografii ZPAF.
Członek Związku Polskich Artystów Fotografików
Laureat m.in. Prix de la Lumierre w European Photography Contest- Vevey, Szwajcaria 1998. W jego twórczości można wyróżnić dwa nurty: fotografii inscenizowanej o charakterze symbolicznym i minimalistycznej kompozycyjnie fotografii będącej studiami z natury najczęściej roślin, owoców, czasem pejzażu. Wiele jego prac powstaje przy użyciu nietypowych technik kopiowania dających w rezultacie unikatowe odbitki.
Nie-bo
Człowiek żyje w dwóch wymiarach, przyklejony do ziemi niczym mrówka. O własnych siłach nie wzniesie się w powietrze ani nie zanurkuje zbyt głęboko. Istnienie nieba i morza – tego dodatkowego, nieosiągalnego dla nas wymiaru głębi – sytuuje nasze życie w ambiwalentnym kontekście: zaplanowanego przez naturę ograniczenia, a jednocześnie – marzenia, wyzwania, potencjalności. Sama możliwość nadaje dwuwymiarowej egzystencji ciekawy, intensywny w smaku kontekst. Człowiek ma tendencję widzieć w niebie miejsce przebywania bóstw lub bóstwa, a także raj, czyli wieczną przystań dla dusz zmarłych. Do tych właśnie toposów nawiązuje Paweł Żak w swoim cyklu fotograficznym „Jest i nie jest”. Eksploruje pojęcie nieba zarówno jako przestrzeni fizycznej, jak i metafizycznej. Wobec obu zachowuje podejście racjonalne: człowieka, który niegdyś był dzieckiem, nadal jest częścią kultury, w której się wychował, lecz przekroczył próg zwątpienia.
Niebo, w każdym rozumieniu tego słowa, to „nie-miejsce” – fizyczna „nie-przestrzeń” dla człowieka, otoczenie, którego nie możemy wykorzystać. Możemy fizycznie w nim zagościć, lecz nie możemy w nim żyć, nie możemy go nawet w pełni odczuć. Cytując słowa noblistki Wisławy Szymborskiej: „brak nam zmysłu współudziału”.
Jesteśmy na zewnątrz zjawisk, a jednocześnie mamy w sobie ich pragnienie. I być może przeczucie, skoro topos nieba jako raju powtarza się w tak różnych kulturach, w tak różnych częściach globu. Pamiętajmy, że metafizyka nie zamyka się w religii, jest pojęciem szerszym, a dzięki temu bardziej otwartym. Staramy się jej dotknąć zarówno intelektualnie, jak i uczuciowo, jednak wymyka się nam, zgodnie ze swą naturą. Być może medium sztuki jest tym narzędziem, które najtrafniej oddaje metafizykę lub nasze jej poszukiwanie. I utratę wiary w nią.
Paweł Żak jako symbol metafizyki w ogóle wybrał niebo – przestrzeń wypełnioną pustką: rzadką mieszaniną gazów i pary wodnej. Widzialną formą tych nietrwałych elementów jest rozproszone światło – optyczne wrażenie lazuru nieba i białych strzępiastych chmur. To, co prawie niematerialne, przybiera formę widzialną, którą z kolei uchwyca fotografia, sama będąc przecież procesem zapisu ulotnego światła. Paweł Żak wykorzystuje nietrwałość do tworzenia dzieła sztuki, które tradycyjnie uważamy za stworzone na wieczność. Zastosowana technika i forma są tego zaprzeczeniem. Kiedy tylko percepcja odbiorcy wejdzie w opowieść niesioną poprzez zdjęcie nieba, natychmiast zostaje skonfrontowana z jego zaprzeczeniem w postaci materialnego trójwymiarowego motywu na pierwszym planie. Artysta wykorzystuje naszą ludzką tendencję do wiary w świat przedstawiony, poddaje go potem w wątpliwość, drażni się z nami. Przypomina twierdzenie Platona, że świat, który widzimy, tak naprawdę nie istnieje, lecz jest złudą, którą karmi się słaba część naszego umysłu.
Żak niezwykle umiejętnie żongluje znaczeniami, jakie niosą zastosowane przez niego pojedyncze motywy: ptaka, bączka, wycierania okna. Każde z nich wywołuje u odbiorcy skojarzenia zarówno kulturowe, jak i osobiste. Każde budzi emocje. Artysta dobitnie ukazuje, że w semiotyce addycja symboli nie zawsze daje ich sumę, lecz niekiedy paradoks: dysonans, zgrzyt powstały przy zderzeniu niekompatybilnych znaczeń. Wzmacnia ten efekt, zestawiając obrazy w taki sposób, że wzajemnie negują swoją trójwymiarowość. W ten sposób nasza percepcja zostaje wytrącona z utartych kolein poznawczych, również pod względem kulturowym. Nie wiemy, który element ma być ważniejszy, który motyw zdominuje znaczenie całości. W tej niepewności rodzi się poszukiwanie. Własna refleksja, wejrzenie w siebie: w świat dziecięcych marzeń i dorosłych zranień.
Artysta bazuje na skojarzeniach psychicznie i społecznie zaakceptowanych, grzecznych, lecz tworzone przez niego zestawienia są już prowokacyjne. To wyzwanie rzucone odbiorcy, manifest niezależności poglądów. A także wyraz niestandardowo wielkiej wrażliwości. Owa wrażliwość również pada ofiarą paradoksu – zostaje odarta ze złudzeń, z nadziei, wyszydzona w swej najgłębszej warstwie. Artysta sygnalizuje w ten sposób utratę własnej niewinności kulturowej, zwątpienie w świat metafizyczny, wkroczenie w świat materializmu, opartego na krytycznym myśleniu. Jednocześnie sztuka Pawła Żaka wywołuje u odbiorcy nieodparte przekonanie, że tak naprawdę artysta ma nadzieję, iż się myli. Że jednak istnieje coś takiego jak Metafizyka, a Piękno – ulotne, lecz spotykane, prawdziwe jak platońska idea – jest jej emanacją.
Odbiorca, porzucony wśród interpretacji, musi podjąć własną decyzję, w co uwierzyć. Jak zawsze zresztą.
Małgorzata Malinowska-Klimek
